AO Flesz Dzień 9: Eugenie Bouchard wybuczana za Biebera

AO Flesz Dzień 9: Eugenie Bouchard wybuczana za Biebera
AO Flesz Dzień 9: Eugenie Bouchard wybuczana za Biebera
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

AO Flesz Dzień 9: Eugenie Bouchard wybuczana za Biebera

 

Eugenie Bouchard wybuczana za Biebera

Eugenie Bouchard jest pierwszą kanadyjską półfinalistką szlema od 40 lat. Wprawdzie pierwsze cztery przeciwniczki były na poziomie ITF, ćwierćfinałowa rywalka – Ana Ivanović – to eks-liderka rankingu i niedawna pogromczyni Sereny Williams. Półfinał dla 19-letniej rewelacji z kraju Klonowego Liścia jak najbardziej zasłużony.

O ile Gienia jest słodka, kiedy opowiada o wombatach czy koalach, o tyle publiczność w Melbourne buczała, gdy na pytanie w pomeczowym wywiadzie o wymarzoną randkę, Bouchard wspominała Justina Biebera, kanadyjskiego piosenkarza młodego pokolenia, identyfikowanego z tandetą.

Może po prostu najwierniejsi fani z „The Genie Army” byli źli, że nie zostali wymienieni?

Tomas Berdych opowiada o koszulce

Czeski tenisista dołączył do grona zawodników, którzy w każdym wielkoszlemowym turnieju osiągali półfinał. Po dość brzydkim ćwierćfinale w Melbourne pokonał Davida Ferrera. Uwagi jednak nie wzbudzają kortowe osiągnięcia Czecha, tylko jego biało-niebieska koszulka z H&M.

Dziennikarze zapytali Berdycha o ten projekt. „Cóż, to wy jesteście od komentowania mody. Ja ubieram tylko to, co mi dostarczają. Nie mam wiele do powiedzenia. Na pewno podoba mi się, że inni nie noszą tego samego, bo to ja jestem twarzą H&M. Skoro ludzie komentują tę koszulkę, to dobrze. Niektórzy ją krytykują. Cóż, każdy ma swój gust.

To coś specjalnego – móc reprezentować taką markę. Jestem ich pierwszym sportowcem. Oni są designerami, nie producentami odzieży sportowej. To miłe się wyróżniać, kiedy w pierwszej dziesiątce jest pięciu gości z Nike”.
tomas berdych

Tomas Berdych
Foto: Reuters

Nikt nie bije Stasia w trzech klasykach z rzędu

Australian Open 2013 – Djoković def. Wawrinka 1-6 7-5 6-4 6-7(5) 12-10, US Open 2013 – 2-6 7-6(4) 3-6 6-3 6-4 i wreszcie, Australian Open 2014, Wawrinka def. Djoković 2-6 6-4 6-2 3-6 9-7. To był kolejny fascynujący mecz tych dwóch tenisistów. Pod względem poziomu – zapewne przedwczesny finał.

Co ciekawe, po meczu Wawrinka stwierdził, że nawierzchnia nie była jego sprzymierzeńcem, bo rok temu była szybsza (nawierzchnię w tej edycji reklamowano jako szybszą i bardziej ekscytującą).

Stanislas słusznie zauważył, że niewiele przybliżył się do tytułu w tym turnieju. Ostatnio wygrywał z Tomasem Berdychem i powinien go pokonać również teraz (chyba, że dorwie go syndrom nieprzespanej nocy po ważnym zwycięstwie i odpadnie w tym samym stylu, co Ivanović). Jednak jeśli w finale zmierzy się z Nadalem, Hiszpan sobie bez problemu poradzi. Dotychczas nie przegrał z Wawrinką nawet seta – w 12 rozegranych pojedynkach.

Niewiele lepiej Staśkowi się gra z Federerem (cytat: „Zawsze będę nr 2 w Szwajcarii, niezależnie od rankingu Rogera”; 1-13 w h2h). Najmocniej kciuki powinien trzymać za Andy’ego Murray’a, którego ostatnio pokonuje.

Czy zawinił Boris Becker?

Tuż po zakończeniu meczu Twitter oszalał. Kibice i komentatorzy masowo obwiniali za tę porażkę Borisa Beckera. Chyba nikt Niemca nie bronił. OK, może Becker stylistycznie wygląda jak niemiecki producent muzyczny z początku lat 90., może jego etykietka „bufona” ma podstawy, ale trudno go winić za wysoki i stabilny poziom Wawrinki, a zwłasza za ten szczęśliwy return Szwajcara przy 30-30, gdy Djoković potrzebował utrzymać podanie. Novak wygrał więcej punktów niż Stanislas, tylko nie tych najważniejszych punktów.

To też nie wina Beckera, bo i pod skrzydłami Vajdy Djoković w ważnych turniejach miał odpływy mentalne (np. we wszystkich przegranych szlemach w zeszłym sezonie). Również pod skrzydłami Vajdy grał pasywnie, zamiast przejmować częściej inicjatywę – dlatego przegrywał z Nadalem rok temu. Na ocenę współpracy Serba z Niemcem trzeba poczekać. Djoković na razie nie ma się czego wstydzić i nie gra poniżej ubiegłorocznego poziomu. Może po prostu nikt nie bije Stanisława 15 razy (i w trzech klasykach 😉 ) z rzędu ?

Mama nie ogląda Li Na

Chińska półfinalistka została zapytana o rodzinę. Okazało się, że najbliższi Li Na (poza mężem, oczywiście) nie interesują się sportem.

„Zapraszałam mamę wiele razy. Nawet kiedy grałam Igrzyska w Pekinie, ona powiedziała, że sport nie jest dla niej ciekawy. No to mówię jej, ok, to siedź sobie w domu, jak chcesz. Może to i lepiej. Może gdyby mnie widziała, to by się denerwowała.” – mówiła Li Na.

Chinka to kopalnia cytatów. Dowiedzieliśmy się też, że sprawdza, które tenisistki są od niej starsze. W nocy gładko pokonała o dzień starszą Flavię Pennettę.

Inne artykuły:

About